Z Wydziału Cybernetyki na szczyt amerykańskiej obronności!
Podchorąży Bartosz Szumowski, student II roku kryptologii i cyberbezpieczeństwa z Wydziału Cybernetyki, został przyjęty do elitarnej United States Military Academy w West Point – najstarszej uczelni wojskowej w Stanach Zjednoczonych. To wielki sukces studenta Wojskowej Akademii Technicznej.
Z oficjalnego zawiadomienia o przyjęciu, podpisanego przez dowódcę akademii, gen. Stevena W. Gillanda wynika, że podchorąży dołączy do rocznika 2030 (Class of 2030) i stanie się częścią procesu formacji przyszłych liderów Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych.
Wyróżnienie to stanowi rezultat wymagającego, dwuetapowego procesu rekrutacji, obejmującego m.in. testy kompetencji językowych – egzamin TOEFL (Test of English as a Foreign Language), egzamin sprawności fizycznej oraz amerykański egzamin standaryzowany SAT (Scholastic Assessment Test) – odpowiednik egzaminu wstępnego na uczelnie wyższe w USA, w którym kandydat osiągnął wynik przewyższający pozostałych kandydatów nominowanych do udziału w kwalifikacjach.
O drodze do „twierdzy nad Hudson”, wymaganiach rekrutacyjnych oraz planach na przyszłość rozmawiamy z pchor. Bartoszem Szumowskim.
Proces rekrutacji do West Point jest dwuetapowy i niezwykle wymagający. Pierwszy etap zaczyna się od preselekcji prowadzonej przez stronę polską, a drugi etap kończy na ostatecznym zatwierdzeniem kandydatury przez stronę amerykańską. Co było dla Pana największym wyzwaniem na tej drodze i w którym momencie poczuł Pan, że ma realną szansę na sukces?
B.Sz.: Koordynacja przygotowania do drugiego etapu rekrutacji, to jest egzaminów SAT i TOEFL z rygorami akademickimi i obowiązkami służbowymi nie należała do najłatwiejszych przedsięwzięć. Niemniej jednak poczucie, że sukces jest w zasięgu ręki było głównym czynnikiem motywującym do wytężonej pracy zarówno w procesie przygotowania do kolejnego etapu rekrutacji, jak również bieżącej realizacji zajęć programowych, ćwiczeń i egzaminów. Im więcej energii wkładałem w przygotowania, tym silniej czułem, że jest to możliwe. Największym wyzwaniem było odpowiednie zarządzanie czasem.
Celem egzaminu językowego, który odbywał się w Ambasadzie USA była weryfikacja kandydatów pod względem znajomości języka angielskiego. Jak wyglądały Pana przygotowania do posługiwania się specjalistycznym językiem angielskim i czy korzystał Pan z konkretnych metod lub narzędzi, które z nich okazały się kluczowe?
B.Sz.: Podstawowym narzędziem w trakcie przygotowań był internet. Poszerzenie zasobu specjalistycznego słownictwa umożliwjają podcasty, portale o tematyce militarnej oraz materiały video. Jeśli chodzi o metody to w tym wypadku kluczowa okazała się wcześniejsza systematyczna nauka języka angielskiego oraz duża intensywność przygotowań w krótkim okresie poprzedzającym egzamin w ambasadzie. Jak już wcześniej wspomniałem isotną rolę w procesie przygotowań do rekrutacji odgrywał czas i jego właściwe wykorzystanie.
West Point kładzie ogromny nacisk nie tylko na wiedzę, ale i na kondycję fizyczną. Jak wyglądał test sprawnościowy, który zdawał Pan w Akademii Wojsk Lądowych i które elementy wymagały od Pana największego wysiłku?
B.Sz.: Wspomniana w kontekście języka angielskiego systematyczność sprawdza się również w przypadku budowania i utrzymania kondycji fizycznej. Uzyskany wynik końcowy był efektem nie tylko przygotowań do testu sprawnościowego, w tym miejscu chciałbym podziękować za poświęcony czas i cenne wskazówki instruktorowi wychowania fizycznego, Panu Zapłacie, ale także czasu przeznaczonego wcześniej na różne formy aktywności fizycznej. Elementy testu CFA (Candidate Fitness Assessment) pod względem weryfikacji ogólnej kondycji są podobne do konkurencji obejmujących egzamin z wf w WAT i nie były szczególnie trudne badź wymagające. Test składał się z sześciu konkurencji. Nowością dla mnie był rzut piłką koszykową jednorącz z klęku, pozostałe elementy to: podciąganie na drążku, bieg wahadłowy, skłony tułowia (brzuszki), uginanie ramion (pompki), bieg na dystansie 1 mili.
Z egzaminu SAT uzyskał Pan 1450 na 1600 punktów – to wynik akceptowany przez czołowe amerykańskie uczelnie. Egzamin SAT różni się od polskiej matury. Czy był element, który szczególnie Pana zaskoczył?
B.Sz.: W trakcie przygotowania się do egzaminu rozwiazywałem przykładowe testy, które pomogły mi zrozumieć, że SAT ukierunkowany jest na weryfikację praktycznych umiejetności i logicznego myślenia a nie sprawdzenie wiedzy jak w przypadku matury. Egzamin SAT zdawałem w centrum egzaminacyjnym pod nadzorem egzaminatorów, w tym miejscu kończy się podobieństwo do egzaminu maturalnego. SAT odbywa się wyłącznie w formie cyfrowej, podzielony jest na dwie sekcje: Reading and Writing oraz Math. Szczególnie interesująca była dla mnie forma testowa – konieczność pracy z wieloma odpowiedziami do wyboru zmienia podejście do rozwiązywania zadań, bo oprócz znalezienia poprawnej odpowiedzi trzeba też umiejętnie eliminować błędne. Zaskoczyło mnie również tempo egzaminu, które wymaga bardzo dobrej organizacji czasu. Tak, egzamin SAT znacząco różni się od polskiej matury.
Obecnie studiuje Pan na kierunku kryptologia i cyberbezpieczeństwo. W jakich dziedzinach zamierza Pan rozwijać się za oceanem?
B.Sz.: Wydział Cybernetyki zapewnia studentom szeroki zakres możliwości rozwoju. W trakcie wykładów Pan Profesor Chojnacki przedstawił potencjał modelowania matematycznego jako fundamentu dla badań operacyjnych, które znajdują się w obszarze moich zainteresowań. West Point daje sposobność zdobywania wiedzy również w tej dziedzinie.
Już 29 czerwca rozpoczyna Pan swoją przygodę w West Point od tzw. Reception Day i intensywnego szkolenia wojskowego. Czy przygotowuje się Pan psychicznie do tego wymagającego okresu i czego Pan się spodziewa?
B.Sz.: Tak. Mam świadomość, że początek w West Point będzie jednym z bardziej wymagających momentów w moim życiu. Pomimo tego, że jako podchorąży regularnie uczestniczę w zająciach programowych ze szkolenia ogólnowojskowego to tzw. Reception Day będzie wejściem w zupełnie nową rzeczywistość która sprawdza nie tylko kondycję fizyczną, ale przede wszystkim charakter. Nastawiam się na to, że będzie trudno i że to jest naturalna część tego procesu. Kluczowe jest dla mnie podejście: przyjmować każdy dzień jako wyzwanie, ale też jako krok do przodu. Spodziewam się przede wszystkim dużego zmęczenia i stresu, ale też ogromnej satysfakcji z pokonywania trudów.
West Point kładzie ogromny nacisk na honor, dyscyplinę i służbę państwu. Jak rozumie Pan te wartości i w jaki sposób chce je realizować w swojej przyszłej karierze?
B.Sz.:Motto WAT ,,Omnia pro Patria” zawiera w sobie te wartości. Służba wojskowa to ich świadomy wybór jako głównych drogowskazów w życiu prywatnym i zawodowym. Rozumiem je jako spójność między tym, co myślimy, a tym, jak postępujemy, branie odpowiedzialności za swoje słowa i czyny, przestrzeganie zasad oraz umiejętność dążenia do postawionych celów. Wartości te zmieniają zwykłą pracę w misję, w której dobro wspólne przeważa nad interesem jednostki.
Jest Pan przykładem dla wielu młodych osób marzących o studiowaniu na zagranicznych uczelniach. Jaką radę dałby Pan studentom, którzy chcieliby pójść podobną drogą?
B.Sz.:W trakcie procesu rekrutacji bardzo ważna okzała się znajomość języka angielskiego. Była weryfikowana podczas egzaminu w ambasadzie, egzminu TOEFL i rozmowy kwalifikacyjnej z przedstawicielami strony amerykańskiej. To jasny znak, że znajomość języków obcych ma istotne znaczenie. Trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu, ciężko pracować i się nie poddawać.
Rozmawiała: Magdalena Moszczyńska
Fot. Mariusz Maciejewski








